News / updates / reminders, czyli co w Google piszczy – drugi kwartał 2017 | Fine Performance

News / updates / reminders, czyli co w Google piszczy – drugi kwartał 2017

News / updates / reminders, czyli co w Google piszczy – drugi kwartał 2017

Google news

Reminder od Google – spamowe linki z artykułów sponsorowanych i widmo kar ręcznych.

 

Pod koniec maja zespół Google Webspam Team na swoim oficjalnym blogu opublikował artykuł na temat pozyskiwania linków przychodzących z artykułów sponsorowanych na dużą skalę: A reminder about links in large-scale article campaignes.

Artykuł tak naprawdę nie wnosi wiele nowego – jak wiemy, każdy sposób manipulacji wynikami wyszukiwarki Google jest niezgodny z jej zasadami, a strona pozyskująca w ten sposób odnośniki może zostać ukarana. W tym wypadku swoją uwagę autorzy skupili jednak na artykułach, których pisanie miało na celu tylko i wyłącznie budowanie zaplecza linków niemających na celu przekazania nowych, ciekawych i unikalnych treści użytkownikom, czyli typowych artykułach sponsorowanych.

Jednocześnie podkreślają, że nie zniechęcają do pisania artykułów z linkami wychodzącymi w celach edukacyjnych czy informacyjnych, które zawierają linki źródeł informacji, do których się odnosimy. Zaznaczają jednak, że szansa na ukaranie strony linkowanej znacząco wzrasta w sytuacji łamania przyjętych zasad, takich jak:

  • Stuffing keyword-rich links to your site in your articles
  • Having the articles published across many different sites; alternatively, having a large number of articles on a few large, different sites
  • Using or hiring article writers that aren’t knowledgeable about the topics they’re writing on
  • Using the same or similar content across these articles; alternatively, duplicating the full content of articles found on your own site (in which case use of rel=”canonical”, in addition to rel=”nofollow”, is advised)

W przypadku, gdy ogólne reguły są łamane i algorytm wyszukiwarki Google wychwyci artykuły pisane typowo pod link building (upychanie słów kluczowych, duplikacja treści, brak powiązania tematycznego) i uzna ich treść za spamową, może obniżyć jakość strony, do której prowadzą linki. To z kolei może przełożyć się na gorsze pozycje w wynikach wyszukiwania. Na baczności powinni się mieć także właściciele serwisów, w których publikowane są artykuły – jednak sytuacje, kiedy strona umieszczająca takie treści jest karana zdarzają się niezwykle rzadko. Google Webspam Team zachęca także do raportowania nachalnych autorów, domagających się szybkiej publikacji swoich treści.

Dobrą praktyką pozostaje cały czas stosowanie atrybutu nofollow dla linków zewnętrznych oraz istotna jest kwestia autorstwa wpisu – zdecydowanie lepiej widziane są teksty autorskie niż te pisane przez copywriterów.

Biorąc pod uwagę sposób działania kampanii Link Buildingowych na naszym polskim podwórku i widząc dużą liczbę serwisów dających możliwość natychmiastowej i masowej publikacji artykułów, czyżby zbliżał się gorący okres w konsoli spowodowany działaniami ręcznymi? Szczególnie jeśli głos zabierają sami pracownicy Google:

 

Nowa funkcjonalność w wyszukiwarce Google – osobiste

W ostatnim czasie Google prowadziło testy nad nowym filtrem w głównych narzędziach wyszukiwarki Google, pokazującym jedynie spersonalizowane wyniki. Ta funkcja była oczywiście dostępna jedynie dla zalogowanych użytkowników:

filtr osobiste google

i przedstawiała w wynikach nasze maile, zdjęcia i zapisane dane powiązane z zapytaniem, jakie wpisaliśmy w wyszukiwarce:

Podobne funkcjonalności były już testowane w przeszłości przez Google. Search, plus Your World w styczniu 2012 roku zaciągało maile oraz inne dane z naszego konta bezpośrednio do wyników wyszukiwania. Od tamtego czasu podobne funkcjonalności pojawiały się i były dostępne od czasu do czasu.

W polskim Google nowa funkcja „osobiste” na dzień publikacji artykułu nie jest już dostępna ale udało złapać się ją w trakcie tworzenia wpisu. Ciężko tym samym przewidzieć jej dalszy rozwój, zwłaszcza, że samo Google informuje, że jest to bardziej eksperyment mający na celu zwiększenie użyteczności wyszukiwarki i nie mają wobec niej większych planów.

 

Google Sandbox – mity czy fakty?

Abstrahując na wstępie od teorii, czy istnieje takie pojęcie i sam algorytm o tej nazwie w wyszukiwarce Google, przyjmijmy na chwilę odpowiedź twierdzącą.

Pierwszy raz pojęcie Sandbox pojawiło się ponad 10 lat temu (https://www.seroundtable.com/archives/001963.html), a jego założenie mówiło, że „Sandboxed site” to nowa strona, która jest zaindeksowana w indeksie Google, lecz nie pojawia się w wynikach na frazy kluczowe (także brandowe). Trudno było ją również znaleźć na jakiekolwiek frazy, niezależnie od ich konkurencyjności.

Google nigdy nie potwierdziło istnienia takiego algorytmu, jednak w 2016 wyciekło zdjęcie podarunków od Google i Youtube z wyszytym logiem Google Sandbox.

25 maja Gary Illyes przy pomocy Twittera kolejny raz zaprzecza istnieniu owego algorytmu:

Zdania w dalszym ciągu są podzielone pomiędzy specjalistami w branży SEO. Najciekawszym, a zarazem najbardziej trafnym komentarzem są słowa jednego z użytkowników serwisu seroundtable.com:
„They didn’t have a „sandbox algorithm”, but their algorithms did sandbox websites…”

News / updates / reminders, czyli co w Google piszczy – drugi kwartał 2017
Oceń wpis

Autor: Borys Bednarek

W Fine Performance zajmuję się kompleksowym prowadzeniem kampanii SEO. W branży od 2010 roku z kilkuletnim doświadczeniem w audytach i optymalizacji stron oraz sklepów internetowych pod kątem SEO. Na co dzień twardo stąpam po ziemi nie lubię ...